Strona 2 z 4

Re: najpraktyczniejsza i najciekawsza porada :)

PostNapisane: 21 wrz 2010, o 12:24
przez Ernesto
z własnego doświadczenia - nie rób nic wymagającego dużego zaangażowania umysłu w przerwach;d

Re: najpraktyczniejsza i najciekawsza porada :)

PostNapisane: 19 sty 2011, o 10:08
przez Roman Pulter
z własnego doświadczenia: KOMPUTER - TWÓJ WRÓG !!!

Nie wiem jak inni, ale ja mogę spędzić mnóstwo czasu na przeglądaniu jutuba (w poszukiwaniu różnych wykonań różnych numerów, bądź testów, recenzji sprzętu) czy allegro (płyty, książki, sprzęt...) nawet nie zauważając jego upływu. Po prostu mnie to wciąga.

Co za tym idzie; kiedy mam włączony komputer w czasie ćwiczenia, w przerwie ciężko mi się będzie powstrzymać od zajrzenia tu i ówdzie... oczywiście "na chwilkę" ;P No i wtedy przerwa między setami na pewno potrwa dłużej niż planowane 10-15min :|

Moja rada jest zatem taka: miej włączony komputer podczas ćwiczeń TYLKO wtedy, kiedy musisz np. skorzystać z podkładu.

Skuteczność tej rady potwierdzona klinicznie na jednym z największych obiboków jakiego znam - czyli na mnie ;p Włączam komputer dopiero po skończonym ćwiczeniu, o ile nie potrzebuję podkładu i dzięki temu oszczędzam masę czasu.

PS. O włączonym GG nawet nie wspominam ;p Kategorycznie ZABRONIONE ;)

Re: najpraktyczniejsza i najciekawsza porada :)

PostNapisane: 19 sty 2011, o 22:53
przez Sandra M.
zgadzam się w 100 procentach :)
ja również jestem strasznym obibokiem i jak mnie coś zainteresuje, to przerwa się nieźle przeciąga...

Re: najpraktyczniejsza i najciekawsza porada :)

PostNapisane: 20 sty 2011, o 19:11
przez h0uek
Ja z kolei staram się podczas ćwiczeń technicznych nie włączać przesteru, deleya, ani żadnych innych "fajnych" efektów, bo kiedy mam zbyt rajcujący mnie sound, to w pewnym momencie odrywam się od ćwiczenia i zaczynam sobie wesoło plumkać...

Oczywiście sprawa nie dotyczy czasu, kiedy zajmujemy się np. ćwiczeniem solówki, wtedy drive i delay bardzo mile widziane, chodzi tu np. ćwiczenia rozgrzewkowe, ćwiczenie skal, itd...

Btw, Artur, piszę to właśnie w przerwie między setami ;)...

Re: najpraktyczniejsza i najciekawsza porada :)

PostNapisane: 21 sty 2011, o 11:35
przez h0uek
Ale oczywiście macie rację, przerwa przedłużyła mi się z 15 d0 30 minut ;)...

Re: najpraktyczniejsza i najciekawsza porada :)

PostNapisane: 31 sty 2011, o 13:58
przez pan_wiaderko
A ja zupełnie nie mogę ćwiczyć jak komputer jest włączony. Tyle rzeczy z monitora odciąga mnie od mojej Musimy.trzeba maila sprawdzić, obejrzeć fejsbuka, zobaczyć co nowego na youtube, albo chociażby "rozkminić" nowe ploty na PUDELKU :D . I weź tu ćwicz człowieku :P. to chyba zmusi mnie do kupienia materialnego metronomu, a nie tylko w wersji komputerowej.

Re: najpraktyczniejsza i najciekawsza porada :)

PostNapisane: 2 lut 2011, o 22:16
przez rwetes
Z mojego doświadczenia i przyglądania się cudzym błędom:

MYŚL CO ROBISZ,

tzn. myśl co ćwiczysz, co powinieneś ćwiczyć i co możesz w tym poprawić.
Znam osoby, które skupiły się na samych solówkach, czy liniach melodycznych, a zaniedbały resztę. Co z tego, że człowiek gra 7-20 lat jak ma braki w pozostałych dziedzinach, które uniemożliwiają mu sukces. Uniemożliwiają nawet jeśli gra piękne solóweczki, bawi się artykulacją, dokonuje aktu samogwałtu poprzez struny... w jednej tonacji bo gryfu, harmonii, zasad kompozycji czy nawet bluesa nie zna :twisted:

Uważam, że w grze i ćwiczeniu najważniejsze jest myślenie. Bez niego nie można wyrobić sobie narzędzi pozwalających na swobodną wymianę, również emocji w grze.

Re: najpraktyczniejsza i najciekawsza porada :)

PostNapisane: 3 lut 2011, o 00:45
przez h0uek
rwetes napisał(a):Uważam, że w grze i ćwiczeniu najważniejsze jest myślenie. Bez niego nie można wyrobić sobie narzędzi pozwalających na swobodną wymianę, również emocji w grze.


No, ja bym to rozdzielił. W ćwiczeniu owszem, bardzo ważne jest myślenie. W graniu, chyba odwrotnie, feeling powinien przeważać, choć pewnego elementu myślenia nie może zabraknąć (zależnie od stylistyki potrzeba go mniej lub więcej).

Re: najpraktyczniejsza i najciekawsza porada :)

PostNapisane: 3 lut 2011, o 01:24
przez rwetes
Bartek Hołownia napisał(a):No, ja bym to rozdzielił. W ćwiczeniu owszem, bardzo ważne jest myślenie. W graniu, chyba odwrotnie, feeling powinien przeważać, choć pewnego elementu myślenia nie może zabraknąć (zależnie od stylistyki potrzeba go mniej lub więcej).


w sumie tu się można spierać o pojęcia. Feeling, jak dla mnie, też jest przejawem myślenia, podobnie jak intuicja. Cały czas przecież nasz mózg przetwarza informacje i formułuje wnioski, które nasza świadomość odbiera w sposób bezpośredni ("wymyśliłem coś") lub pośredni ("poczułem jak to zrobić").

Z drugiej strony trudno (a przynajmniej mi na obecnym poziomie rozwoju) myśleć analitycznie w czasie grania, bez chwili do zastanowienia. Kiedy mam możliwość staram się to jednak robić. M.in. dzięki temu rozwijam feeling, przez stawianie wniosków i nieustanne kombinowanie, słuchanie i podsłuchiwanie :)

W sumie muszę się z Tobą zgodzić, ale "po swojemu". W graniu ważniejszy jest feeling, ale on wypływa z myślenia i doświadczenia (w tym osłuchania), które dają narzędzia do "czucia" tego co się gra - bo jak poczuć choćby bluesa i zagrać go nie mając z nim wcześniej kontaktu? Mówię to jako całkowity naturszczyk, muzyczny samouk przez większość życia ;) Te wnioski działają przynajmniej w moim wypadku ;)

Re: najpraktyczniejsza i najciekawsza porada :)

PostNapisane: 5 lut 2011, o 18:41
przez h0uek
Masz rację, sprawa dotyczy pojęć.

Zgadzam się z Tobą co do feelingu: to jest dla mnie również podświadomość = intuicja. Nie wiesz dlaczego do końca grasz te dźwięki, co nie znaczy, że twój umysł nie wie. Jeśli grasz i nie myślisz, a starasz się czuć, to grasz właśnie tak zdefiniowanym "feelingiem". A z doświadczenia wiem, że gra się to, co się umie, czyli, o ile się ćwiczy, to co się ćwiczyło zanim się zaczęło grać.

Myśleniem podczas ćwiczenia oraz podczas grania nazywam przeprowadzaną na bieżąco analizę harmoniczną (np. dźwięków tonacji, dźwięków akordowych granych w podkładzie, harmonii podkładu oraz następstw kolejnych akordów). Można to robić podczas grania, wymaga to jednak wypracowania w.w. umiejętności w najwyższym stopniu, tak, żeby umysł potrafił je wykonywać "przy okazji". Zawsze jednak takie świadome myślenie podczas gry, szczególnie o harmonii, w jakimś stopniu hamuje "feeling", czyli pewien luz i swobodę, a przede wszystkim kreatywność.